Tu jesteś: Strona główna Ciąża Poród Poród Mężczyzna przy porodzie?


Newsletter

Zapisz się i bądź na bieżąco
z oseskowymi nowościami


Mężczyźni zdecydowani na podjęcie tego wyzwania wkraczają w sferę zarezerwowaną dotąd tradycyjnie w naszym społeczeństwie dla kobiet. Jak dowodzą naukowcy - dają sobie przez to szansę na wczesne nawiązanie ciepłej relacji ze swoim nowonarodzonym dzieckiem.

 

mezczyzna_porod_tekst


Lansowany przez media i Szkoły Rodzenia wizerunek nowoczesnego męża i ojca nakłania mężczyzn do aktywnego udziału w akcie narodzin potomka i w opiece nad noworodkiem. Szpitale przystosowują oddziały porodowe i szkolą personel. Mężczyźni zdecydowani na podjęcie tego wyzwania wkraczają w sferę zarezerwowaną dotąd tradycyjnie w naszym społeczeństwie dla kobiet. Rola męża i ojca, jakiej wyuczyli się w procesie socjalizacji i przez społeczne modelowanie musi, więc ulec przeformułowaniu. Wejściu w nową jakościowo rolę muszą towarzyszyć pewne oczekiwania jak i obawy.


W piśmiennictwie psychologicznym wspomina się o ojcu w sytuacji porodu głównie z perspektywy jego roli jako pomocnego partnera rodzącej kobiety. Jak pisze profesor Włodzimierz Fijałkowski - prekursor szkół rodzenia w Polsce - rola męża w porodzie jest aktywna i przejawia się w psychicznym wspieraniu żony, współdziałaniu w wyuczonych czynnościach, przejawianiu inwencji w doborze odpowiedniej pozycji ułatwiającej poród, przecinaniu pępowiny i pomocy w ułożeniu dziecka na brzuchu matki.

Z nielicznych opublikowanych wypowiedzi mężczyzn po przeżytym porodzie rodzinnym wynika, że wzrósł ich szacunek i podziw wobec żony, poza tym podkreślają oni fakt narodzin wczesnej emocjonalnej więzi z nowonarodzonym dzieckiem, wzmocnienie więzi małżeńskich. Doświadczeni położnicy spekulują, iż świadome i aktywne odbywanie porodu we dwoje daje ojcu pełne poczucie akceptacji potomka i eliminuje obawy przed kontaktem fizycznym z maleńkim dzieckiem.

We Francji od 1954 roku oficjalnie zezwolono na obecność ojca przy porodzie. Zaobserwowano wiele pozytywów tego nowego zwyczaju, teraz uważa się, że obecność męża rodzącej przy porodzie jest konieczna, a przynajmniej pożądana. Ojcu zawsze przedstawia się wybór czy chce być obecny przy narodzinach dziecka, czy też nie, niezależnie od tego czy uczestniczył w zajęciach przygotowawczych szkoły rodzenia.

 

Polski położnik dr Lewandowski uważa, że obecność męża działa antystresowo dla rodzącej kobiety, skraca to długość porodu i zwiększa szanse na obycie się bez położniczych interwencji.

<< Początek < Poprzednia strona 1 2 Następna strona > Ostatnie >>
(Strona 1 z 2)





Przeczytaj. Osesek poleca:



News image

Ćwiczenia podczas ciąży są bezpieczne i korzystne dla płodu

Czytaj >>
News image

Nauka samodzielnego jedzenia

Czytaj >>
Komentarze (6)

... Napisane przez Ania, marzec 29, 2010
Uważam, że jak mężczyzna nie chce być przy porodzie to trudno, ale jak chce, to dlaczego kobieta ma mu zabronić powitania dziecka? Nie wyobrażam sobie porodu bez męża, podawał mi wode, pomagał wstać z łóżka i wspierał swoją obecnością. Uważam, że poród to dla kochającego mężczyzny nie jest widok przerażający i współżycie po porodzie nie musi się zmienić na gorsze. Wszystko zależy od dojrzałości emocjonalnej i siły uczucia łączącego partnerów :)
... Napisane przez Viola, grudzień 03, 2009
Nie wiem dlaczego w tych wszystkich rozważaniach zakłada się, że kobieta "marzy" o obecności jej partnera przy porodzie, a jeśli ktoś ewentualnie nie chce porodu rodzinnego to mężczyzna.
Ja NIE CHCIAŁAM aby mój mąż był przy moim porodzie i tego nie żałuję. Nie byłam w tak złym stanie żeby nie widzieć co się dzeje z moim ciałem.
Poprostu nie wyobrażam sobie żeby mógł na mnie patrzeć (i może jeszcze robić zdjęcia czy kręcić film...) gdy tracę kontrolę nad swoim ciałem i wyję z bólu. Na początku był trochę ze mną, posiedział godzinkę, czy dwie, a potem gdy zaczęło mnie badziej boleć (nie chciałam żeby patrzył na moje cierpienie i może jeszcze miałą jakieś poczucie winy, że to przez niego...) poprosiłam żeby wyszedł.
Nie chciałem także żeby widzieł jak obcy mężczyźni - lekarze czy też położna wkładają mi rękę do pochwy w trakcie badania. Nie wiem czy to dobry pomysł, aby mąż był świadkiem takiego badania. Nie wiem czy byłby taki wyrozumiały.
Po co tak epatować swoją fizjologią?!!... Czy jak idziecie drogie Panie do WC celem wypróżnienia też bierzecie tam ze sobą swego męża? Czy bycie ze sobą ma polegać na dzieleniu się ze sobą całą fizjologią?
Cud narodzin to szumny slogan, ale przecież podczas porodu mężczyzna zazwyczaj nie patrzy kobiecie w krocze i nie widzi główki wychodzącego dziecka, więc co się stanie jeśli zobaczy dziecko 3 minuty później jak to dziecko już będzie na wierzchu? Czy to nie jest cud narodzin?
Chciałabym aby mój mąż widział jeszcze we mnie po porodzie kochankę, a nie już tylko mamuśkę.
Wiem, że w polskich szpitalach podczas bazpłatnego porodu opieka potrafi być bardzo zła. Można to wyczytać na forach internetowych , na których kobiety piszą o swoich porodach. Ja zdecydowałm się na podpisanie umowy z położną na wyłączną opiekę podczas porodu i przed porodem. Opieka była tak dobra, położna tak miła, uprzejma i opiekuńcza, że towarzystwo osób bliskiech mi do szczęścia nie brakowało.
Z następnego porodu też nie zamierzam robić "wydarzenia rodzinnego". Jestem samodzielną i dzielną kobietką i nie potrzebuję aby ktoś trzymał mnie za rączkę. Kiepski to środek przeciwbólowy. Znieczulenie ZZ było znacznie skuteczniejsze. :-)
NASTĘPNY PORÓD TEŻ BEZ MĘŻA.

Pozdrawiam i przestańcie wreszcie nakładać presję na mężczyzn, że muszą być przy porodzie, bo z takim wrażeniem wyszłam ze szkoły rodzenia.
... Napisane przez malgorzata, sierpień 06, 2009
moj maz rowniez uczestniczyl przy porodzie,nawet nie musialam go specjalnie namawiac...pomimo,ze rodzina z jego strony odradzala to!on czul sie nie potzrebny (tak mowil),ale dla mnie byl najwiekszym i najlepszym wsparciem,ktore bylo mi potrzebne w tej chwili(synus 4 kg;)).nie wyobrazam sobie nastepnego porodu bez niego.
... Napisane przez Marta , sierpień 04, 2009
antystresowo? tak
krócej? tak (7 godzin i po wszystkim :) )
...i jak najbardziej naturalnie !!
polecam :)mąż chodził potem z siniakami na dłoni (tak mocno ją sciskałam) ale nie wyobrażam sobie, żeby go ze mną nie było! cudownie było patrzec jak już po wszystkim tuli naszą Kruszynkę (mnie wtedy zszywali...)!!!
... Napisane przez Miał być poród rodzinny, sierpień 04, 2009
Mąż chciał być przy porodzie. Niestety tego dnia był całkowity zakaz odwiedzin w szpitalu z powodu epidemii grypy, dlatego nie wpuszczono męża na oddział a co dopiero na salę porodową. Po porodzie nawet nie mogłam podejść do drzwi(Zakaz ! Nie wolno ! ), żeby zobaczyć męża przez szybkę. Drugiego dnia pielęgniarki zgodziły się :) na odwiedziny przez szybę. Mąż Syna dopiero zobaczył 3 dnia po wyjściu ze szpitala.
... Napisane przez Marta, sierpień 03, 2009
Mam dwoje dzieci. Córkę rodziłam sama,synka rodziliśmy wspólnie z mężem.Powiem krótko, a mam porównanie.Nie wyobrażam sobie, jak dałam radę bez Niego. Poprostu był,całym sobą, na ile umiał, tak pomagał, ale był. To On pierwszy miał naszego synka w ramionach.To On pomagał dostawić małego do piersi.Drogie Panie, jeśli Wasz partner kocha Was, tą prawdziwą miłością,nie zapamięta Waszej niedyspozycji. Pary, które łączy głównie miłość, ale ta fizyczna, może faktycznie powinny zrezygnować ze wspólnego porodu.Dlamnie był to drugi, najpiękniejszy dzień w życiu, a łzy mojego męża przecinającego pępowinę były dla mnie, jak całe naręcza kwiatów.

Napisz Komentarz
mniejsze | większe

security code
Ponizej Wpisz Kod bezpieczenstwa


busy