Bobas lubi wybór (recenzja)

W księgarniach pojawiła się kolejna książka o rozszerzaniu diety niemowląt „Bobas lubi wybór" autorstwa Gill Rpley i Tracey Murkett, wydana przez wydawnictwo Mamania. Tematem książki jest Baby-led weaning.

bobas lubi wybór

W księgarniach pojawiła się kolejna książka o rozszerzaniu diety niemowląt „Bobas lubi wybór" autorstwa Gill Rpley i Tracey Murkett, wydana przez wydawnictwo Mamania. Tematem książki jest Baby-led weaning, w skrócie BLW- sposób na wprowadzenie stałych pokarmów do diety dziecka poprzez pozwolenie mu na samodzielne jedzenie bez używania łyżek i bez podawania papek. Dziecko uczestniczy w rodzinnych posiłkach i samo decyduje, co chce jeść, używając na początku własnych dłoni, a później także sztućców.

Warto zaznaczyć, że książka została napisana przez dwie Brytyjki, mieszkanki kraju, w którym co 4 dziecko jest otyłe i pewne zasady BLW mają duży związek z profilaktyką otyłości.
Książka w wielu miejscach odnosi się do standardów żywienia niemowląt na Wyspach, które znacznie różniły się i różnią od polskich. Z zaskoczeniem stwierdzam, że nasze są bardziej restrykcyjne i bardziej zgodne z zaleceniami WHO i zaleceniami Komisji Europejskiej dla krajów UE.

Autorki przekonują mamy by rozpoczęły rozszerzanie diety z pominięciem papkowatego jedzenia podając dziecku od razu jedzenie w kawałkach.
Czy jest to metoda rozszerzania diety dla wszystkich niemowląt? Raczej nie – dziecko musi być całkowicie zdrowe od urodzenia i musi samodzielnie siedzieć. Ale czy nawet taki maluch poradzi sobie z nie papkowatą dietą? – to już zależy od nas i od dziecka.

Autorki przekonują, że jest to metoda dla wszystkich zdrowych dzieci i ich rodziców, ale ja uważam że nie do końca. Żywienie niemowlaka sposobem opisanym w książce wymaga od opiekunów a w szczególności od matki poświęcenia bardzo dużo czasu. Dlaczego? Metoda ta zakłada, że żywność dodatkowa nie stanowi w początkowym okresie, jako takich posiłków a podstawą pożywienia dziecka jest karmienie piersią. Więc trudno będzie wprowadzić tą metodę mamom pracującym. Podejście BLW nie jest do końca zgodne ze schematami żywienia obowiązującymi w Polsce i UE opracowywanych przez grono lekarzy różnych specjalności, które zakładają stopniowe zastępowanie posiłków mlecznych innym pożywieniem.

Rozszerzając dietę niemowlaka, większość mam na podstawie obserwacji swojego malucha jest w stanie wychwycić czas, kiedy dziecko mówi, że nie chce już papek i płynnie przechodzi od papkowato-grudkowatego jedzenia, do jedzenia w kawałkach. Różnica polega na tym, że autorki przekonują by ominąć przejściowy okres papek i od razu podawać jedzenie w kawałkach. Są dzieci, którym jedzenie w kawałkach może sprawiać trudności, są też takie które kategorycznie będą odmawiały papkowatego jedzenia i w takiej sytuacji na pewno warto spróbować podejścia BLW.

Autorki reprezentują dość restrykcyjne podejście dla swojej metody, ja mam kilka dość istotnych wątpliwości odnośnie:

  • podawania jedzenia w dużych kawałkach już półroczniakom. Wątpliwości biorą się stąd, iż obecna wiedza mówi nam, że w tym wieku, pomimo iż dziecko potrzebuje już innych pokarmów niż mleko to jeszcze jego układ trawienny nie jest w pełni rozwinięty i lepiej radzi sobie z papkowatym jedzeniem. Tu chcę zaznaczyć, że nie należy zbytnio przeciągać podawania papkowatego jedzenia. Już w 11 miesiącu dziecko bez problemu powinno sobie radzić z jedzeniem w kawałkach.
  • podawanie na początku zbyt wielu rodzajów pokarmów w myśl zasady wyboru BLW– trudno wtedy wyłapać produkt, który powoduje alergię lub przejściową nietolerancję
  • autorki zbyt mało akcentują to, że dorosłe jedzenie aby mogło być podawane dziecku musi być lekkostrawne, zdrowe i przygotowane w odpowiedni sposób. W kilku miejscach pojawiają się cytaty z wypowiedzi mam stosujących BLW i kilka razy byłam mocno zaskoczona tym, co dzieci dostają do jedzenia.
  • zbierania upuszczonych na podłogę przez dziecko pokarmów i ponowne podawanie ich na talerz

Nie ukrywam, że, co do wielu zawartych w książce tez, zgadzam się w całej rozciągłości:

  • dzieci uwielbiają bawić się jedzeniem
  • dzieci uwielbiają wybór i różne smaki, jeśli umiejętnie rozszerzamy ich dietę (tj. nie podajemy ciągle tego samego, nie zaczynam rozszerzać diety zbyt wcześnie, nie przeciągamy podawania zmiksowanego na gładką papkę jedzenia)
  • dzieci lubią się same karmić dzieci uwielbiają jak im coś chrupie podczas jedzenia i lubią jedzenie w kawałkach

Autorki demonizują karmienie łyżeczką jak by to był wróg publiczny numer 1 odpowiedzialny za całe zło (wskazując karmienie łyżeczką jak odpowiedzialne za wychowanie niejadka), tymczasem nie jest to wina łyżeczki tylko wpychających ją do buzi dziecka rodziców. Mam wrażenie, że to demonizowanie łyżeczki przesłania główną istotę BLW - czyli pozwalanie na samodzielne jedzenie, na poznawanie jedzenia przez zabawę, uszanowanie apetytu i preferencji dziecka. Czas posiłków zarówno dla dziecka jak i osoby karmiącej ma być czasem przyjemnym dla obu stron, pozbawionym negatywnych emocji.

Autorki demonizują też czas poświęcony na przygotowanie papkowatego jedzenia w porównaniu z jedzeniem w kawałkach – ja generalnie nie widzę różnicy a przeszłam przez wszystkie etapy – papkę, grudek i kawałków. Ośmielę się nawet wysunąć tezę, że przy BLW w początkowym okresie bardziej się brudzi, jest więcej zmarnowanego jedzenia i na karmienie dziecka poświęca się znacznie więcej czasu, – ale nie ma to właściwie w moim odczuciu znaczenia dla stosowania tego czy innego sposobu karmienia dziecka.

Zanim zdecydujesz się na BLW przemyśl wszystkie za i przeciw tak byś swoich obaw związanych z tą metodą nie przenosiła w czasie posiłków na dziecko – chodzi mi tu np. o strach związany z zadławieniem się, o stres związany z bałaganem itp. Jeśli zdecydujesz się na BLW i pozwalanie dziecku na podjadanie z własnego talerza pamiętaj, że twoja kuchnia ma być zdrowa, lekkostrawna, różnorodna i smaczna.

Mam nadzieję, że nawet jeśli po przeczytaniu tej książki sama metoda rozszerzania diety Cię nie za fascynuje to zrozumiesz kilka podstawowych uniwersalnych zasad do stosowania przy każdej metodzie:

  • to ty masz wpływ na ukształtowanie prawidłowych nawyków żywieniowych dziecka i to ty możesz przyczynić się do otyłości twojego dziecka
  • dziecko wie ile chce zjeść, dziecku nie wpycha się jedzenia - pierwszy sygnał „mamo mam dość" oznacza „mamo mam dość"
  • dzieci mają swoje upodobania kulinarne i nie muszą lubić wszystkiego
  • co najmniej jeden posiłek w ciągu dnia powinien być spożywany wspólnie
  • jedzenie powinno być różnorodne
  • dzieci uwielbiają bawić się jedzeniem i uwielbiają się same karmić
  • jedzenie ma być przyjemnością

Z poradnikami zazwyczaj bywa tak, że nie stosujemy się do nich w 100% i wyciągamy do zastosowania to, co nam wydaje się najlepsze, łącząc zawarte w nich porady ze zdobytą z innych źródeł wiedzą. Dla mnie ideałem jest połączenie zaleceń WHO, z polskimi schematami i ideą BLW czyli wyłączne karmienie piersią przez pierwsze sześć miesięcy, później stopniowe rozszerzanie diety bez pomijania krótkiego przejściowego okresu karmienia papkami – pozwalanie dziecku na zabawę i próby karmienia nawet tym papkowatym jedzeniem z łagodnym i szybkim przejściem do jedzenia rączkami pokarmów w kawałkach przygotowanych dla dziecka.

A jaką wy wybrałyście drogę?

tekst: sylwia porada

fot.
pr

Artykuły wybrane dla Ciebie

Bobas lubi wybór (recenzja) - komentarze

Agnieszka2010-10-03 15:57:45

Uwaga do recenzji: cytaty są z rodziców, z którymi rozmawiała Gill Rapley podczas swoich badań (Bobas lubi wybór jest ich popularnym pokłosiem, ale były też publikowane w skrócie w poważnych pismach naukowych), na tej podstawie proponuje swoją metodę, czyli dodatkowo podkreślającą zdrowe jedzenie. W książce jest zarówno tabela składników odżywczych, jak i zdrowe żywienie (nieużywanie soli, właściwe przygotowywanie itp) jest cały czas podkreślane.

Przygotowanie papek nie jest szybkie, dlatego większość mam ląduje ze słoiczkami w ręku... A polskie schematy są szalenie zachowawcze i co więcej, zmieniają się, co chwila (raz na rok, dwa). Książka proponuje zdrowy rozsądek, a nie buraka w 7, a pomidora w 9 miesiącu ;)

Jeśli chodzi o podnoszenie jedzenia z podłogi, to w żadnym miejscu autorki nie piszą, żeby tak robić, piszą natomiast, że można kupić specjalną matę pod krzesełko.

Lenis - nie nazwałabym gotowanego brokuła twardym ;) A od niego zwykle się zaczyna. O dławieniu też jest cały rozdział, to bardzo bezpieczna metoda. Moje dziecko w ten sposób jadło i ma się świetnie (mieszkałam wtedy w UK, teraz ma prawie dwa lata).

Także zdecydowanie polecam :) My też karmiliśmy papkami, ale dawaliśmy wtedy dziecku drugą łyżkę do ręki. BLW było u nas podstawowe.

lenis2010-09-28 22:36:17

Zgadzam się z recenzentką. Moje dziecko (8,5 miesiąca) zaczynało od papek, teraz mamy papko-grudki + do rączki podawane bezpieczne jedzenie (np. chrupki kukurydziane - jeden, dwa chrupki na raz). Mały je z apetytem, nie jest za gruby, ani za chudy. Bałabym się podać półrocznemu dziecku twarde pokarmy ze względu na ryzyko zadławienia (pomijam kwestię, czy w ogóle by je zjadło). Do tego mój syn jest alergikiem i muszę kontrolować kolejne wprowadzane do diety pokarmy. Nawet jednak, gdyby nie miał alergii, ponoć trzeba uważać na nowości, bo także nie-alergik może źle reagować na jeden specyficzny pokarm.