Tu jesteś: Strona główna Wychowanie Rozwój Wychowanie Nadopiekuńczość rodzicielska


Newsletter

Zapisz się i bądź na bieżąco
z oseskowymi nowościami

 

Przeczytaj ten artykuł by nie wpaść w pułapkę nadopiekuńczości. Roztaczamy nad naszymi pociechami ochrony parasol czasem zapominając, że nasze działania powinny być dostosowane do rozwojowych możliwości dziecka i jego wieku.

 

Kiedy dwulatek próbuje wybiec na ulicę - zapobiegliwy rodzic powstrzymuje go i przyciąga z powrotem do siebie - jest to wyraz adekwatnej kontroli i rozsądnej opieki. Jeśli jednak 12-letnie dziecko strofujemy wciąż by uważało jak przechodzi przez jezdnię - stajemy się nadopiekuńczym rodzicem, gdyż zdrowy nastolatek posiadł już dawno sztukę poruszania się po ulicach.
Jest to jeden z wielu możliwych przykładów zbytniej przezorności i nadkontroli. Oczywiste wydaje się, że u źródła tkwi po prostu troska o bezpieczeństwo potomka. Przyjrzyjmy się jednak bliżej nadopiekuńczości.

 

nadopiekunczosc_450

 

Jak zachowuje się rodzic, którego określimy mianem nadopiekuńczego?

Taki rodzic przoduje w nadmiarze opieki, kontroli i "prowadzenia za rękę" swojego dziecka, nie dostosowując rozmiaru tej opieki do rozwojowych możliwości dziecka i jego wieku, jakby nie przyjmując ich do wiadomości.

 

Przykłady nadopiekuńczości:

  • Matka, która nie uczy swojego dorastającego dziecka obsługi pralki automatycznej, załatwiając za nie wszystko co z praniem się wiąże. Będzie więc zbierać ubrania dziecka do prania, segregować, prać, wywieszać, układać na półkach, często jeszcze nawet wobec dorosłego syna.
  • Z niepokojem przyjmuje wiadomość o wyjeździe, jeśli się zgodzi - będzie pakować dziecko, decydować za nie, co powinno wziąć a co nie.
  • Za punkt honoru przyjmie sprawę "prawidłowego" żywienia dziecka, co często w praktyce oznacza przekarmianie, narzucenie się z jedzeniem, decydowanie za dziecko co powinno mu smakować i ile powinno jeść, bez uwzględnienia jego gustów, jego własnych sygnałów o głodzie i sytości. Dziecko nie nauczy się w domu rodzinnym gotować - to pozostanie domeną rodzica, który tym samym chce zachować pewną władzę.
  • Sposób ubierania się dziecka postawi jako jeden z ważniejszych problemów, a więc będzie się domagać często cieplejszego ubrania, czy też bardziej dostosowanego do okazji - w poczuciu rodzica nie dziecka.
  • Kiedy na drodze potomka pojawią się jakieś trudności będzie starać się usuwać je swoim wysiłkiem, pozbawiając dziecka możliwości odkrycia własnych zasobów zaradczych. Czasem zrobi więc coś za młodego człowieka (np. zadanie domowe, porządek w pokoju, przeprosiny wobec nauczyciela czy krewnego, sprawę w urzędzie, itp.). Niekiedy zarzuci dziecko "dobrymi radami" narzucającymi sposób rozwiązania. Nie są też rzadkością rodzice już dorosłych dzieci, którzy uruchomią się w sytuacji konfliktu małżeńskiego ich dorosłego już dziecka - ruszą ze swoiście pojętą odsieczą, pomimo braku zaproszenia do pomocy.
  • Przejawy samodzielności i uniezależniania się dziecka są trudnym orzechem do zgryzienia. Tak więc znalezienie przez dziecko partnera, dobrze płatnej pracy, samodzielny wyjazd na wakacje, wyprowadzka z rodzinnego domu, pojawienie się wnuków - te i podobne sytuacje będą odbierane częstokroć jako zagrażające. Nadmierna opieka i chęć dominacji rodzica dojdą wtedy do głosu, wprost lub manipulacją będzie on chciał odzyskać swoją pozycję "dyktatorskiego opiekuna".
  • Jednym z najbardziej charakterystycznych zachowań jest "zamartwianie się", manifestowane zarówno werbalnie: "jak ty sobie poradzisz?", "boję się o ciebie?", "no a jeśli coś się stanie, to co ty synku zrobisz?", "ja chyba zawału dostanę, tak będę się o ciebie martwić", jak i niewerbalnie: płacz, demonstrowanie objawów stresu, częste telefony do dziecka sprawdzające "czy wszystko w porządku", łykanie tabletek uspokajających, bezsenne noce, itp.

Krzywda nadopiekuńczości

Część osób wchodzących w dorosłość czuje się bezradna i nieprzystosowana bo nie były przez swojego nadopiekuńczego rodzica zachęcane do podejmowania działań, dokonywania prób, do ryzykowania i narażania się na porażki, do samodzielnego stawiania czoła wyzwaniom. Przesadna kontrola i wyręczanie dziecka ze strony bojaźliwych, niespokojnych rodziców sprawia, że dzieci też stają się niespokojne i lękliwe. Trudno im zdobyć się na dorosłe samodzielne życie, na wyrośnięcie z potrzeby nieustannego odwoływania się do rodzica, jego rady i opieki.

<< Początek < Poprzednia strona 1 2 Następna strona > Ostatnie >>
(Strona 1 z 2)





Przeczytaj. Osesek poleca:



News image

Cukrzyca ciążowa, dbaj o siebie

Czytaj >>
News image

Herbata w diecie małego dziecka.

Czytaj >>
Komentarze (5)

... Napisane przez kszys, sierpień 25, 2010
Masz racje Ania. Tylko ze to jest dość duża siła. Ktos kto tego nie ma nie jest w stanie sobie tego wyobrazić. Jednak rola rodzica wymaga nauczenia pewnych postaw i dziecko ma prawo oczekiwać ze rodzic chce dla niego dobrze. Tutaj jednak nie chodzi o dobro dziecka w najmniejszym nawet stopniu. Mówimy tutaj o dużych dzieciach, rodzicach, którzy wymagają wstrząśnięcia. I jeżeli komuś się wydaje że da się pod jednym dachem mieszkać, tu cos tam uprać, coś tam ugotować, to sie grubo myli. Musi byc najpierw separacja psychiczna a potem fizyczna na dobre, (potem mamusia tylko raz na parę tygodni żeby wpaść na obiadek i zmykać). nie ma innej drogi. Jak tego nie zrobisz będziesz alkoholikiem albo w najlepszym razie wiecznie sfrustrowanym człowiekiem. Niektórzy odseparowują sie fizycznie ale psychicznie są uwiązani i też nic z tego nie wychodzi, bo mamusia nawet przez łącze satelitarne w każdym miejscu na świecie jest heh. Pozdrawiam
... Napisane przez Ania, marzec 13, 2010
Na pewno jest cięzko komuś takiemu, rozumiem Cię Michał, nawet lepiej niż myslisz, bo mój brat również był tak wychowany, możliwe że ja też, ale potrafiłam dzieki Bogu jakoś sobie poradzić i jestem niezalezna teraz, ale ciągle denerwuje mnie jak moja mama, choć nie jest już młoda, robi wszystko sama w domu, sprząta, gotuje, pierze, zajmuje sie wszystkimi, choć brat jest dorosły. Jest dorosły ale zachowuje sie jak dziecko, niczego prawie nie umie sam zrobić, nawet zanieść brudnych skarpetek do prania, posprzątać. Pali, pije, ma niezbyt dobre towarzystwo, wyrzywa sie na wszystkich. Ale myslę, że jesli ktoś naprawdę chce, da radę to przezwyciężyć. Pierwszą rzeczą według mnie jest to, aby zacząć samemu radzic sobie z podstawowymi obowiązkami. Zadbać o swoje ubrania, nauczyć sie obsługiwać pralkę, zacząć sprzątać regularnie, tak żeby mama nie miała co robić w naszym pokoju, bo będzie czysto, robić sobie samamu śniadania i kolacje przynajmniej, albo nawt zrobić dla mamy. Jesli ona nadal władcza mówi żebyśmy sie z kuchni wynieśli, to sie uprzeć, ale grzecznie i dokończyć co sie zaczęło. Zacząć od tych prostych rzeczy, powoli powoli. Później z czasem się uda, tylko trzeba uwierzyć i nie pozwalać mamie nas wyręczać, NIE POZWALAĆ, pokonywać też swoje nieraz lenistwo, to przyzwyczajenie do wiecznej obsługi z mamy strony. Jeśli tylko jesteśmny tego świadomi, jesteśmy też w stanie z tym sobie poradzić. I nie powinniśmy wiecznie winić rodziców, może oni nie czytali takich artykulów, może nie zdawali sobie sprawy z tego co robia do końca, my mamy przewagę bo wiemy, więc możemy działać.
... Napisane przez Asia, luty 24, 2010
Nadopiekuńczość, zdradzie mi więc przepis chciałabym nauczyć swoją córeczkę samodzielnego i bezpiecznego zapalania i gaszenia światła? niestety wyłączniki zamieszczone są na zbyt dużej wysokości.. Co zrobić Kochani? Pozdrawiam
... Napisane przez Agnieszka, październik 23, 2009
Szkoda gadac,ja mam 32 lata i dalej czuję kontrolę, nie wychodzę za mąż bo i po co,moja mamunia wszystko planuje,wszystko wie...kiedy czułam wolność,kiedy czułam że zyję swoim życiem i pojawia się wówczas wtedy fajny mężczyzna,moja matka do doskonale wyczuwa i atakuje w tak sprytny sposób że wszystko lega w gruzach, taka troska "o ciebie córeczko". Obecnie nawet nie walczę bo nie widzę sensu.Jakby ojciec miał twardą rękę,może byłoby inaczej,siedziałaby przy nim,a nie zajmowałaby się tym,czym nie powinna. I oczywiście pretensje że nikogo nie mam i dzieci też nie ma i póki nie będę wolna to nie będzie! Nie będę żadnemu chłopakowi marnować życia.
pozdrawiam wszystkich uciemiężonych, TYLKO CZŁOWIEK WOLNY MOŻE KOCHAĆ NAPRAWDĘ I ŻYĆ PEŁNIĄ ŻYCIA!
... Napisane przez Michał, sierpień 12, 2009
Moja matka właśnie taka jest, poza tym wyręczała mnie od samego początku w odrabianiu prac domowych i zabrała mnie z przedszkola żeby sie mną "zajmować". Zważywszy na to że była w podstawówce moja nauczycielka moja edukacja była w pełni jej edukacją. W dodatku ciągle była żałośnie sfrustrowana i cale życie mnie atakowała. Teraz zaczynam zbliżać się do trzydziestki nie mam pracy, związki mi sie rozpadają, kompletnie nie znam samego siebie, przeszedłem koszmar w szkołach, nienawidze samego siebie i zaczynam zdawać sobie sprawę że całe moje życie było poto żeby moja mamuśka mogła czuć sie bardziej wartościowa żyjąc tym swoim żałośnym życiem, które było moim życiem. Ludzie mnie nie rozumieją, ciągle natykam sie na krytyke i pouczania, jestem zmęczony, zawiedziony, ciagle od wszystkich słysze "rady życiowe". Każdy ma mnie za lenia, mieszkam nadal z rodzicami co doprowadza mnie do szału, staram sie usamodzielnic jak moge ale dorosłe życie mnie przewyższa. A moja mamusia nadal domaga sie bym wszystko jej mówił, szantażuje mnie pieniędzmi i obarcza poczuciem winy "ja sie tak staram a ty mnie ranisz". Straciłem wspaniała dziewczyne, ponieważ nieświdomie uzależniłem sie od niej. W chwili kiedy ją straciłem moja matka ucieszyła sie że nareszcie jestem tylko jej. Nie potrafie sie z tego gówna podźwignąć, nic mnie nie interesuje, nie wiem co chcialbym robić w życiu (wszystkei szkoły wybrała mi matka). Część swojego życia spędziłem buntując sie przeciwko niej, ale w końcu wiele lat temu poddałem sie, matka jest bardzo władcza nie dała mi najmniejszej szansy na niezależność. Do tej pory załatwia moje sprawy, otwiera moją korespondencje, sprząta w moim pokoju, robi moje pranie, mówi mi co mam zjeść, jak mam sie ubrać, jaką uczelnie wybrać, "martwi sie o mnie", przypomina mi o wszystkim moich sprawach. Mój ojciec jest kompletnie obojętny, a siostra stara sie jak może żeby do domu nie wracać, cała jej energia skoncentrowala sie na mnie i na konsekwentym ograniczaniu mojej niezależności kiedy zaczynam o to walczyć kończy sie agresją z jej strony. Jestem przerażony prawdą i nie wiem co robić. Czy otrzymam zrozumienie? Czy jest ktoś kto może mi pomóc? odpowiedz brzmi NIE, Czy był ktoś we wczesnych latach mojej szkoły kto by zajął sie moją nadopiekuńczą matka która mnie krzywdziła i robiła piekło w domu, dająć mi szanse na normalny rozwój, odpowiedz brzmi NIE, czy uda mi sie teraz po tylu latach poczuc sie wartosciowym człowiekiem, stworzyć wartościowy zdrowy związek i spełnić sie zawodowo, odpowiedź brzmi NIE, W doroslym życiu liczy sie niezależność i umiejętnośc samodzielnego myślenia, wiedza, doświadczenie. Czyli wszystko to co moja "matka" mi zabrała...

Napisz Komentarz
mniejsze | większe

security code
Ponizej Wpisz Kod bezpieczenstwa


busy