Bezkontaktowy aparat słuchowy dla niemowląt

Przełomowy wynalazek polskich naukowców - bezkontaktowy aparat słuchowy dla niemowląt. Wynalazek pozwoli korygować wady słuchu już w początkowym okresie życia dziecka.

aparat słuchowy dla niemowląt

Przełomowy wynalazek polskich naukowców - bezkontaktowy aparat słuchowy dla niemowląt

Bezkontaktowy aparat słuchowy, umożliwiający, już od pierwszych dni życia, stymulację rozwoju mowy u niemowlęcia z rozpoznaną wadą słuchu opracowali polscy naukowcy. Wynalazek pozwoli korygować wady słuchu już w początkowym okresie życia dziecka - poinformował dyrektor Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Kajetanach k. Warszawy prof. Henryk Skarżyński.

Co roku w Polsce rodzi się ok. 400 niemowląt z głęboką wadą słuchu, co najmniej drugie tyle ma niedosłuch średniego stopnia.

Według badacza, choć korekcję wady słuchu najlepiej zaczynać od pierwszych dni życia takiego dziecka, to obecnie praktycznie nie stosuje się stymulacji słuchowej u niemowląt. Jest ona możliwa dopiero w wieku późniejszym, np. przy pomocy aparatów umieszczanych w kanale usznym, czy za uchem lub implantów.

"Jednak stosowanie tych urządzeń w pierwszych dniach, tygodniach, czy miesiącach życia dziecka jest bardzo trudne - trudno bowiem umieszczać protezy w uchu tak małych dzieci, a to może być wręcz niebezpieczne - grozi np. zakłóceniem wzrostu i rozwoju ucha zewnętrznego oraz zniekształceniem kanału słuchowego" - podkreślił prof. Skarżyński. Poza tym gdy dziecko leży w łóżeczku, typowe aparaty mogą je ocierać i prowadzić do rozwoju odleżyn.

Tymczasem, korygowanie wady słuchu u niemowląt ma ogromne znaczenie, gdyż może zapobiec zaburzeniom w procesie nauki mowy, a co za tym idzie - opóźnieniu w rozwoju intelektualnym dziecka w przyszłości, zaznaczył prof. Skarżyński.

Teraz, dzięki polskim naukowcom pojawiła się taka możliwość. Według prof. Skarżyńskiego, bezkontaktowy aparat słuchowy dla niemowląt, opracowany przy współpracy naukowców z Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu i z Politechniki Gdańskiej, umożliwia stymulację akustyczną dziecka z wadą słuchu od pierwszych dni, tygodni czy miesięcy jego życia. Pozwala przez to efektywnie przygotować je do rozwoju mowy i gaworzenia w 6 miesiącu życia.

Jak wyjaśniał współtwórca wynalazku, prof. inż. Andrzej Czyżewski, kierownik Katedry Systemów Multimedialnych Politechniki Gdańskiej, urządzenie składa się z zestawu mikrofonów, głośników oraz cyfrowego procesora dźwięku. Jest montowane przy łóżeczku dziecka.

"Aparat umożliwia stymulację mowy dziecka na dwa sposoby. Po pierwsze, można do niego podłączyć mikrofon bezprzewodowy noszony przez mamę, czy innego opiekuna i służący do bezpośredniego kontaktu z dzieckiem. Drugim sposobem stymulacji jest podpięcie do aparatu zewnętrznego źródła dźwięku, np. odtwarzacza MP3 z nagraniami bajek" - wyjaśniał prof. Czyżewski. Dźwięki, które słyszy dziecko są przetwarzane w pasmach częstotliwości, które są dla niego gorzej słyszalne. Kompensacja wady jest przeprowadzana dla każdego ucha niezależnie.

Jak podkreślił prof. Skarżyński, zastosowanie tego aparatu nie pozwala zaprzepaścić pierwszego ważnego okresu rozwoju zmysłu słuchu i ośrodka mowy dziecka. Stwarza też warunki do późniejszej operacji wady czy założenia aparatu słuchowego.

Twórcy urządzenia podkreślali, że wynalazek jest w na razie w fazie eksperymentalnej i nie jest jeszcze dostępny w praktyce. Jego koncepcja jest objęta prawem patentowym.

Źródło: PAP - Nauka w Polsce, Joanna Morga / 2007-10-11

fot.
Fotolia

Artykuły wybrane dla Ciebie

Bezkontaktowy aparat słuchowy dla niemowląt - komentarze

Zygmunt (zpecak@wp.pl )2008-04-11 04:30:47

Popieram i trzymam kciuki.Widziałem ok. rok temu zwiastun w tv.
Potwierdzam, ze istnieje pilna potrzeba zbudowania takiego urządzenia, by po wykryciu niedosłuchu u noworodka \"natychmiast\" dostarczyć mu bodźców rozwijających wrażliwość słuchową. Aparaty sł. nie są tu idealnym rozwiązaniem z różnych względów-np. gdy brak wykształconych przewodów słuchowych (przewodzeniówka). Warto by chyba w tym przypadku rozważyć także możliwość umieszczenia słuchawek w miękich \"nausznikach\", mocowanych na zewn. stronie czapeczki dziecka. Na \"Bacha\" za wcześnie a słuchawki kostne z uwagi na stały nacisk w okolice ślimaka też odpadają. Budowa i funkcje urz. powinny być zbliżone do \"stereofonicznego\" aparatu słuchowego (reg. wzm w pasmach), z możliwością dołączenia odbiornika syst. FM oraz wykorzystania łączności \"bluetooth\". Obawiam się tylko że patentowanie (raczej dość oczywistych rozwiązań), bardzo wydłuży czas i podniesie koszty wdrożenia. Lecz z drugiej strony - chyba warto.

Łączę pozdrowienia

Zygmunt