Zaburzenia samoregulacji u niemowląt, czy są niebezpieczne dla rozwoju dziecka

Gdy niemowlę często płacze, jest wrażliwe na dźwięki i marudne – często za przyczynę upatrujemy głód albo kłopoty z brzuszkiem. Tymczasem przyczyna może być zupełnie inna i mieć swoje źródło w samoregulacji.

zaburzenia integracja senoryczna

Gdy niemowlę często płacze, jest bardzo drażliwe, szalenie wrażliwe na dźwięki i marudne – często za przyczynę upatrujemy głód albo kłopoty z brzuszkiem. Gdy przyczyny te zostają wykluczone, a dziecko mimo upływu czasu nie robi się spokojniejsze, padają słowa o zadziornym charakterze i maruderstwie. Tymczasem przyczyna może być zupełnie inna i mieć swoje źródło w samoregulacji.

Zaburzenia samoregulacji u niemowląt – czym są?

Zaburzenia samoregulacji występują u niemowląt i są nieprawidłowościami z grupy zaburzeń integracji sensorycznej. Często występują u wcześniaków, dzieci z porodów obarczonych komplikacjami, u dzieci, u których później diagnozuje się autyzm albo ADHD.

Aby wyjaśnić, czym są zaburzenia samoregulacji, musimy zacząć od wyjaśnienia prawidłowego funkcjonowania dziecka.

Niemowlę od początku swojego istnienia jest bombardowane całą masą różnych bodźców – wzrokowych, dotykowych, smakowych, słuchowych, odczuciem ruchu oraz wrażeniami płynącymi ze świadomości swojego ciała w przestrzeni. Aby maluszek był spokojny i rozwijał się prawidłowo jego zachowania i emocje muszą być właściwie wyregulowane w kontekście odpowiedzi na wszystkie te bodźce. Hamowanie albo wzmacnianie odbioru takich bodźców nazywamy modelowaniem.

W przypadku niektórych dzieci można mówić o nieprawidłowej modulacji. Innymi słowy, dziecko reaguje nieadekwatnie na bodźce, co skutkuje płaczem, niepokojem, drażliwością. Drobiazgi, które dla innego dziecka będą odbierane prawidłowo, dla dziecka z zaburzeniami samoregulacji będą zbyt wielkimi bodźcami – brakuje po prostu ich prawidłowego przetwarzania.

Typy zaburzeń samoregulacji u niemowląt

  • nadwrażliwość na bodźce

Większość rodziców „odnajduje” swoje dzieci właśnie w tej grupie. Dzieci z typu I, czyli charakteryzujące się nadwrażliwością na bodźce, często reagują w sposób negatywny – płaczą, wpadają w histerię. To maluchy, które bardzo łatwo rozdrażnić, drobiazg wywołuje w nich lawinę emocji, budzą się z powodu szelestu w pokoju. Szybko ulegają przeładowaniu – pełen wrażeń dzień, małe odstępstwo od rytmu dnia wywołuje w nich drażliwość.

Nadwrażliwość na bodźce może skutkować tym, że dziecko przejawia zachowania lękowe albo wręcz przeciwnie - buntownicze. Malec może więc albo reagować spokojem tylko na widok i dotyk matki (także w późniejszym okresie życia) albo buntować się przeciw jakimkolwiek próbom uspokojenia.

  • obniżona wrażliwość

To rzadziej występujący typ, który nie wzbudza tak wielkiego niepokoju rodziców. Dzieci o obniżonej wrażliwości nie są zainteresowane otoczeniem albo przejawiają to zainteresowanie w nieznacznym stopniu. Trudno je nakłonić do interakcji, zabawy, naśladowania.

  • poszukiwanie stymulacji sensorycznej

O ile dla dzieci z typu pierwszego dużo bodźców to „zło”, o tyle maluchy poszukujące stymulacji potrzebują wszystkiego aż „za dużo”. Płaczą w domu, uspokoją je dopiero wyjście na świeże powietrze – często jednak nie zasypiają, lecz domagają się noszenia na rękach. Gdy tylko podrosną, manifestują swoją aktywność fizyczną – to nie maluchy, które spokojnie popatrzą, jak mama odwraca książeczki. Wspinają się, wiercą, wyginają przy najmniejszej próbie unieruchomienia.

Z zaburzeniem czy po prostu marudne?

Niemowlęta z zaburzeniami samoregulacji bardzo często nie otrzymują właściwej pomocy. Zmęczeni rodzice nawet nie wiedzą, że przyczyną zachowania ich dziecka może być niewłaściwe przetwarzanie bodźców, a w gabinetach pediatrycznych zwykle się o tym nie mówi. Stąd też często dzieci te zostają uznane za zwyczajnie trudne, a jedyną „metodą” postępowania jest przeczekanie sytuacji. To z kolei skutkuje najczęściej udaniem się do specjalisty po kilku latach, gdy objawy dziecka wyraźnie wskazują na zaburzenia integracji sensorycznej, autyzm lub ADHD.

Oczywiście wczesna reakcja nie jest gwarancją, że w późniejszych latach takie objawy się nie pojawią. Daje jednak duże nadzieje na to, iż objawy te będą słabsze oraz – co ważne, umożliwia spojrzenie na świat oczami dziecka oraz jego zrozumienie. Przekłada się to na zmianę zachowania rodziców w wielu sytuacjach i poprawę funkcjonowania malucha.

Podsumowując – jeśli twoje niemowlę często płacze, jest bardzo wrażliwe na różnego typu dźwięki, hałasy, jest niespokojne, marudne i do tego bardzo trudno je uspokoić – trzeba sprawdzić, czy nie ma zaburzeń samoregulacji. Pierwszym krokiem będzie udanie się do specjalisty – pedagoga i terapeuty dzieci z zaburzeniami integracji sensorycznej.

fot.
Fotolia

Artykuły wybrane dla Ciebie

Zaburzenia samoregulacji u niemowląt, czy są niebezpieczne dla rozwoju dziecka - komentarze