Adaptacja to proces, definiowany jako dostosowanie zachowania do wymogów sytuacji.
W przypadku pierwszych dni dziecka w przedszkolu termin ten ma szersze znaczenie - nie tylko stawia wymogi do spełnienia, ale daje też szansę poznania zupełnie nowego, ciekawego świata. Zachęcam dorosłych, by zechcieli w tym świecie bywać. Pomagając dziecku w pierwszym okresie przejść przez trudności, z czasem mogą pełniej uczestniczyć w radościach.
Na samym początku bardzo ważne jest pozytywne nastawienie rodziców do sytuacji, cieszenie się razem z dzieckiem, że oto wchodzi ono w nowy, tak ważny dla niego etap. Nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo wyraźnie dzieci odczytują nasze emocje i jak duży wpływ nastroje dorosłych mają na samopoczucie i komfort dziecka.
Dzieci często są bardziej gotowe do przedszkola niż ich rodzice. Dopiero, gdy widzą zatroskane twarze, łzy w oczach, słyszą rozmowy rodziców o tym, że sobie nie poradzą, zaczynają rzeczywiście odczuwać niepokój. Często spotykałam mamy, które płakały przy rozstaniach z dzieckiem. Radzę wtedy poprosić i zaangażować tatę, babcię, dziadka, każdą inną dorosłą osobę, która sama gotowa jest na rozstanie z dzieckiem. Może się okazać, że płaczący przy rozstaniach z mamą maluch, gdy przyjdzie z kimś innym, radośnie wbiegnie do sali i zacznie zabawę.
Rozstanie z rodzicami
W pierwszej części mini-cyklu „Dziecko idzie do przedszkola" wspomniałam o tym, żeby kilka tygodni wcześniej przygotowywać je do rozstań z rodzicami. Jeśli jednak dni w przedszkolu są pierwszymi dla dziecka bez rodziców, wtedy nie ma innego wyjścia, jak obiecać, że na pewno się wróci i przeczekać kilka dni, by dziecko zrozumiało tą zasadę i przestało obawiać się porzucenia w obcym miejscu. Bardzo ważna dla poczucia bezpieczeństwa dziecka jest uczciwość i punktualność rodzica - jeżeli umawiacie się państwo z dzieckiem, że zostanie odebrane po podwieczorku, możecie być pewni, że od pierwszej sekundy po skończeniu jedzenia, dziecko zacznie się denerwować, że jeszcze Was nie ma. Podobnie nie wolno kłamać przy rozstaniach i obiecywać, że za chwilę się wróci. Bardziej wrażliwe dziecko przepłacze wtedy większość dnia, czekając na rodzica. Generalnie nie warto przedłużać chwil rozstania z dzieckiem - najlepiej stworzyć sobie „rytuał" - np. dwa buziaki i dwa uściski i dziecko idzie do pani. Kilka dni powtórzeń i poczuje się ono pewniej.
Emocje
Pamiętajmy przy okazji, że dziecko ma prawo, by płakać. To najnormalniejsza w świecie reakcja na trudną i niezrozumiałą sytuację. Mowa i zdolność rozpoznawania własnych emocji i nazywania ich są jeszcze niedostatecznie ukształtowane. Płaczem dziecko wyraża swój smutek, bezradność, frustrację, brak cierpliwości. Powodów ku temu może być wiele i nie ma w płaczu nic złego pod warunkiem, że nie służy on manipulowaniu dorosłym w celu spełnienia swoich zachcianek oraz, że nie dopuszcza się do przerodzenia płaczu w histerię. A nawet jeśli już do tego dojdzie, to proszę mi wierzyć, że najlepszym sposobem na histerię dziecka jest spokojne przeczekanie, aż ona minie. Warto ją zignorować - „zatkać uszy". Negocjacje z dzieckiem są pozbawione sensu. Trzeba poczekać aż się ono uspokoi.
Co ze sobą zabrać?
W niektórych przedszkolach w pierwszych dniach można przynieść ze sobą ulubioną zabawkę z domu. Trzeba ustalić z nauczycielem, jakiego typu może to być zabawka (pluszak, mały samochodzik itp.) i wybrać ją wspólnie z dzieckiem.
Potrzebna będzie także szczoteczka do zębów, kubek, pasta, piżama, pościel, kapcie, oraz wygodne i łatwe do zakładania ubranka na zmianę.
Własne miejsce
W pierwszym dniu przedszkola dziecko otrzymuje własne miejsce w szatni. Zostaje ono podpisane w jakiś umowny sposób - znaczkiem, zdjęciem, imieniem i nazwiskiem Warto wytłumaczyć dziecku, że powinno pilnować swoich rzeczy, pokazać, która jest jego szafka, jakie dostało kapcie, buty, ubrania rezerwowe (Trzeba być przygotowanym na to, że ubranka na zmianę są dziecku niezbędne, może ono polać się wodą podczas mycia rąk, zębów, pobrudzić obiadem, wylać coś na siebie, wejść w błoto, piach. Zachęcam, by nie przejmować się tym za bardzo - brud jest wpisany w prawo rozwojowe małego dziecka, jeśli doświadcza ono nowych rzeczy, uczy się, poznaje i bywa jeszcze w tym nie do końca precyzyjne, to takie sytuacje zdarzać się będą na porządku dziennym. Jedyne, co można zrobić, to ćwiczyć różne umiejętności w domu. A jak wiadomo trening czyni mistrza).
CO MOŻNA DLA DZIECKA ZROBIĆ, ABY UŁATWIĆ PROCES ADAPTACJI?
OTOCZYĆ JE SPOKOJEM I MIŁOŚCIĄ - dbać o wspólnie spędzany czas, stawiać rozsądne wymagania, wprowadzać humor i uśmiech do codziennych spraw, samemu być przygotowanym na rozstanie z dzieckiem i przekonywać siebie o słuszności tej decyzji, okazywać dziecku ciepło, dać prawo do wyrażania negatywnych emocji, cierpliwie czasem przeczekać trudności, zauważać pracę i wysiłek dziecka (zrozumieć, jak wielu nowych rzeczy dziecko w przedszkolu doświadcza i na jak wielu płaszczyznach dokonują się zmiany rozwojowe), rozmawiać, uczestniczyć w wydarzeniach przedszkolnych, poznać nowych przyjaciół dziecka, wychowywać dając przykład własnym postępowaniem.
ĆWICZYĆ SAMODZIELNOŚĆ DZIECKA W DOMU - wprowadzać nowe umiejętności stopniowo i adekwatnie do możliwości dziecka, bawić się tym, organizować konkursy, chwalić sukcesy, kupić miarkę do mierzenia wzrostu dziecka na ścianie i sprawdzać jak duże już urosło i jak wiele potrafi. Warto też wspólnie spożywać posiłki przy stole,
DBAĆ O ROZWÓJ RUCHOWY - pomagać rozładowywać energię w zabawach ruchowych, na wycieczkach rowerowych, na sankach, nartach, na basenie i gdzie tylko przyjdzie nam do głowy - w myśl starego porzekadła, że „w zdrowym ciele zdrowy duch" i w myśl uszanowania potrzeby ruchu jako najbardziej naturalnej u kilkuletniego dziecka.
WYLECZYĆ DZIECKO DO KOŃCA, GDY JEST CHORE - musimy być przygotowani na większą niż do tej pory u dziecka zachorowalność. Szanujmy zdrowie naszego i innych dzieci. Choroby dla nikogo nie są przyjemne, a niedoleczone dziecko nie tylko stwarza ryzyko groźnych powikłań dla swojego organizmu, ale też zwyczajnie zaraża wirusami inne dzieci.
NIE PRZEŁADOWYWAĆ DZIECKA ZAJĘCIAMI DODATKOWYMI - w pierwszym roku przedszkola same zajęcia z nauczycielem i wszelkiego rodzaju zajęcia dodatkowe, wycieczki, zabawy, spotkania, teatrzyki stanowią dla trzylatka w pełni wystarczający zestaw edukacyjny. Jeśli obarczamy dziecko zajęciami popołudniowymi, to zwyczajnie możemy je przemęczyć. Można jedynie pokusić się o zajęcia ruchowe, czy basen, ale pod warunkiem, że łączymy to z naszym wspólnym czasem z dzieckiem, a nie oddaniem pociechy pod opiekę instruktora, czy innej osoby dorosłej.
Przeczytaj. Osesek poleca:
Wzbogacone mleko dla niemowląt zapewnia im lepszy rozwój
Czytaj >>Sztuka niełączenia w diecie dziecka.
Czytaj >>Komentarze (9)
... Napisane przez kasia, październik 17, 2008
Moj maly od 2 miesiecy chodzi do żłobka:( krzys ma 9 miesiecy.na samym poczatku prawie caly czas plakał,jak go odbieralam to był tak spocony z wrzasku,ze az wlosy mokre były jakby spod prysznica.Teraz dalej nie lubi chodzic do złobka,jak tylko dzwonie na domofon,to ten juz placze-poznaje.I jest wielki wrzask przy przekazywaniu go na rece :cry .Nie wiem jak dlugo to jeszcze potrwa.... Napisane przez ania, wrzesień 28, 2008
:)
Moja coreczka kryzys ma juz za sobą. Teraz jest zadowolona i po powrocie z przedszkola bawi się wyłącznie w przedszkole... ustawia lalki i misie, wydaje polecenia, przytula i uklada na leżaczkach... Obserwując ją znamy wszystkie sekrety z życia przedszkolaków w jej grupie :) Wiemy jak zwracają sie do siebie i dzieci opiekunki, jakie są zwyczaje i zabawy. Wiemy jak bardzo dzieciom w jej wieku potrzebny jest kontakt z rowiesnikami.... Napisane przez Pati, wrzesień 10, 2008
Ja rowniez pierwszego dnia po przedszkolu kupiłam mu wymazona zabawke na otarcie lez,,,Juz jest dobrze chodzi od 4dni jest zadowolony ale jak rano go zaprowadzam (zastosowalam porady powyzej) umowilismy sie na dwa buziole i koniec wychodze obiecuje ze plakac juz nie bedzie i jest dzielny nie placze chociaz lezki w oczach ma ale sie powstrzymuje i macha raczka na dowidzenia :) teraz moze byc tylko lepiej ,,,,, pozdrawiam wszystkich :)... Napisane przez Elżbieta, wrzesień 08, 2008
Ta sama. Dawałam mu również zabawki, książki a pani im czytała. Jak były wycieczki po mieście to jezdziłam z nimi. Na uroczystości przedszkolne chodziłam. Także, pomagało mu to przetrwac.... Napisane przez Elżbieta, wrzesień 08, 2008
Boże!!!! Jak to dobrze, że moja córcia ma babcię :zzz Mój synek też chodził do przedszkola, ale my z mężem biuro mieliśmy z 30m od jego przedszkola, a w pobliżu był sklep więc kupowaliśmy maluchom na otarcie łez lizaki i przez płot im rzucaliśmy. Miały dzieciaki frajdę. Ale pierwszy raz jak zostawał to mi garśc włosów z głowy wyrwał bo go baba herszt z ramion wyrywała. To było straszne :upset Ale żyje ma 16 lat i ma się bardzo dobrze :grin... Napisane przez Pati, wrzesień 08, 2008
Moj synek od 2dni chodzi do przedszkola strasznie płacze i woła zebym go nie zostawiała jest to okropne uczucie .Ale staram sie byc twarda ;-) duzo z nim rozmawiam na ten temat ,,,mam nadzieje ze niedługo sie to skączy i z radoscia bedzie tam chodził ;)... Napisane przez kalina, sierpień 29, 2008
ja z moim synkiem chodzimy właśnie na zajęcia adaptacyjne do przedszkola i jednego dnia jest lepiej drugiego gorzej
w tym przedszkolu jest tez grupa dla dwulatków, jak mi ich zal, cały czas płaczą za rodzicami, jeden chłopiec to się nawet zwymiotował a dziewczynka dostała takiej histerii z oddechem miała kłopoty.














Na samym początku bardzo ważne jest pozytywne nastawienie rodziców do sytuacji, cieszenie się razem z dzieckiem, że oto wchodzi ono w nowy, tak ważny dla niego etap. Nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo wyraźnie dzieci odczytują nasze emocje i jak duży wpływ nastroje dorosłych mają na samopoczucie i komfort dziecka.






Z tego co wiem jeżeli w ciągu miesiąca góra dwóch dziecko nie zaadaptuje się to należny posłanie do żłobka czy przedszkola odłożyć na jakiś czas.
Jeżeli nie możesz go zostawić go pod opieka babci, cioci, niani czy zostać z nim w domu spróbuj jego pobyt w żłobku skrócić do niezbędnego minimum, moze ktoś mógłby go odbierać po 3-5h.
Albo może placówka jest nieodpowiednia i warto poszukać innej, powiem szczerze ze ja z takiego miejsca gdzie odbierałabym maluch spoconego od płaczu przez kilka godzi wiałabym gdzie pieprz rośnie.